Wielka wyprawa na Syberię

Ponieważ w roku 2003 ambasada naszego przyjaciela zza oceanu odmówiła mi wstawienia do paszportu śmiesznej naklejeczki zwanej wizą, postanowiłem udać się do konkurencji. I tak to w planie był słpyw rzekami syberyjskiej Buriacji. Tajga dotychczas znana tylko ze szkoły objawiła swoją niedostępność.
Przy wyprawie niskobudżetowej w tamten rejon świata trochę inaczej trzeba traktować podróż. Sześć dni w pociągu w jedną stronę jest znakomitym doświadczeniem społecznym. I tak to nie stroniąc od zakrapianej wódką integracji z Rosjanami doprowadziłem mój znany tylko z podstawówki rosyjski do poziomu swobodnej konwersacji:)
W końcu jednak bez większych przygód docieramy do leżącej w środku tajgi rzeki Amałat. Plan jest taki, żeby przez 14 dni spłynąć 380 km rzekami Amałat i C'ipa. Na trasie miały leżeć tylko dwie wsie.
Widzimy rzekę i na spokojnym odcinku wydaje nam się zupełnie spławna. Następnego dnia zaczynamy spływ i okazuje się, że progi są w ogóle nie spławne. Kajaki musimy przenosić. Przecierają się. Dziewczyny po dwóch dniach mają co kilka godzin stopę wody w środku. Nie wiemy co jest grane, ale marzymy żeby dotrzeć już do pierwszej wsi. Miała być po 90 km spływu. Sytuacja jest o tyle krytyczna, że przez dwa dni spłynęliśmy około 15 km. Jak tak dalej pójdzie ledwo starczy nam jedzenia.
Trzeciego dnia jednak trafiamy na kobiety piorące dywany w rzece. Okazuje się, że w pobliżu jest dawny kołchoz. Jest tam nawet jeden samochód. Spadamy stamtąd. Okazuje się, że trafiliśmy na suszę stulecia. Rzeka ma stan niższy od przeciętnego o parę metrów (!!!)

Wychodzimy z założenia, że leżący niedaleko (1500 km) Bajkał jako najgłębsze jezioro świata nie wyparował i postanawiamy zmienić plan.
Na skok na Bajkał zdecydowała się już tylko trójka z nas: ja Asia i Łukasz (nasz car:). Piękny spływ, choć przez dłuższy czas nie było widać nieba. Było przesłonione dymami, bo w skutek wspomnianej suszy wszędzie paliła się tajga. Trasa spływu biegła od Świętego Nosa do Niżnyjangarska. Łącznie około 350 km. Było pięknie. Dziko. Chyba najdziczej jak widziałem. Napotkani ludzie byli niewiarygodnie przyjacielscy, wszysktko nieskażone hi-tech, know-how i zasobami z rezerwy fedralnej... Na fotkach można obejrzeć jak taszczymy kajaki w moskiewskim metrze, widoki z rzeki (mrowie much, raz miałem ich na plecach ze 200), Bajkał, kolej transsyberyjską, chatkę myśliwską - bardzo dobry nocleg i prawdziwego renifera :)
Polecam też stronę skleconą przez Łukasza : www.bajdarka.republika.pl
Było świetnie i przygodowo. Jeszcze kiedyś się wybiorę na Syberię.
 


Główna podróże ameryka pd islandia ukraina karpaty krym usa rumunia syberia turcja hobby

Valid HTML 4.01 Transitional