kliknij żeby powiększyć kliknij żeby powiększyć kliknij żeby powiększyć
kliknij żeby powiększyć kliknij żeby powiększyć kliknij żeby powiększyć
kliknij żeby powiększyć kliknij żeby powiększyć kliknij żeby powiększyć
kliknij żeby powiększyć kliknij żeby powiększyć

Rumunia. Alpy Rodniańskie.

Tuż po powodzi, we wrześniu 2005 odwiedziliśmy rumuńskie Alpy Rodniańskie. Ekipa silna, stan liczebny optymalny - 5 osób. Dojechaliśmy standardowo, ale jak zwykle z przygodami. Droga zajęła nam jakies dwie doby i wiodła przez Lwów, Czerniowce i Suczawę.
Góry polecam wszystkim z całego serca. Jest przepięknie. Co pewnie widać na fotkach. Główne pasmo jest do przejścia w jakieś pięć dni. Nie ma co liczyć na jakiekolwiek punkty zaopatrzeniowe. Wszystko trzeba taszczyć ze sobą. Bazę noclegową trzeba sobie również zapewnić we własnym zakresie (najlepiej pod postacią namiotu, aczkolwiek jak sie ktoś uprze można korzystać z chat pasterskich).Fajne jest dodatkowo to, że w razie jakichś nieprzewidzianych sytuacji można z większości miejsc zejść do "cywilizacji" w kilka, kilkanaście godzin.
Chyba też nie ma co wybierać się w tak daleką drogę tylko po to żeby przejś Alpy Rodniańskie. My właśnie tak zrobiliśmy powiem szczerze, że czułem niedosyt...

Chodzi po prostu o relację czasu przejazdu do pobytu. Ale nie ma co narzekać. Byliśmy trochę ograniczeni czasem.
Na zdjęciach można podziwiać widoki z gór, Monastyr w Humorului, a także gdzieniegdzie moją gębę. Prócz tejże gęby, warto zwrócić uwagę na miasteczko cygańskie. Ogólnie polecam te góry wszystkim, którzy szukają miejsc dzikszych niż nasze polskie Beskidy.


Główna podróże ameryka pd islandia ukraina karpaty krym usa rumunia syberia turcja hobby

Valid HTML 4.01 Transitional