kliknij żeby powiększyć kliknij żeby powiększyć
kliknij żeby powiększyć kliknij żeby powiększyć
kliknij żeby powiększyć kliknij żeby powiększyć
kliknij żeby powiększyć kliknij żeby powiększyć

Paralotnie

Sprawy mają się następująco: tak jak ja to percypuje, to tylko dwie rzeczy do tej pory spowodowały, że gęba mi się smiała od ucha do ucha, tak że za nic nie mogłem tego opanowć. Jedną z tych rzeczy było latanie na glajtach (druga to zakładnie nowego sladu na stoku, w puchu przy pięknym słońcu na Ksprowym).
W powietrzu jest cicho... słyszysz tylko swist linek łączących uprząż z czaszą. Płyniesz... jest spokój, wszystko wygląda jakos tak nierealnie, takie malutkie, jaby z klocków. Machasz nogami jak małe dziecko na stołku, zaciągasz na zamianę lewą i prawą sterówkę wycinając eski... o! już całkiem nisko, musisz pomysleć o lądowaniu... łąka, owce... nisko...!!! Parzysz w dół, 2 metry, metr, zaciągasz sterówki, kontakt z ziemią, biegniesz.
Liczba startów lądowań znowu się wyrównała :)
Chyba mnie trochę poniosło :) ale może choć trochę daje to wyobrażenie o lataniu...
Z rzeczy praktycznych moge polecić szkołę Jacka Gocyły, jendego z pierwszych instruktorów paralotniarstwa w Polsce. Fajny gosć. Szkoła nazywa się FlySchool.
Na zdjęciach obok ja, w charakterze dzielnego lotnika i pare fotek z lotu ptaka. Chociaż wyjątkowo przy lataniu na paralotniach ptak nie jest kluczowy :)


Główna podróże hobby aktorstwo góry narty rafting żeglarstwo paralotnie

Valid HTML 4.01 Transitional