kliknij żeby powiększyć kliknij żeby powiększyć kliknij żeby powiększyć
kliknij żeby powiększyć kliknij żeby powiększyć kliknij żeby powiększyć
kliknij żeby powiększyć kliknij żeby powiększyć kliknij żeby powiększyć
kliknij żeby powiększyć kliknij żeby powiększyć kliknij żeby powiększyć

Dwa tygodnie na Krymie

Sezon 2003 przebiegał pod znakiem podróży na wschód. Standardowo chyba przez Lwów dotarliśmy pociągiem do Symferopola, dalej nad morze, wybrzeżem i do Bakczysaraju.
Sierpień nie jest chyba odpowiednią porą na tramping po Krymie. Jest troche za gorąco, ale to w bardzo nie przeszkadza. Najgorsze są nieprzebrane tłumy turystów. Szczególnie nad morzem.
Na urok Krymu nie można jednak narzekać. Cała masa zabytków począwszy od skalnych miast, przez flotę Czarnomorską :) a skończywszy na meczetach i cerkwiach. Zerknęliśmy też na podjałtański pałac, w którym to głowyc trzech mocarstw podzieliły Europę.
Przyroda na Krymie zdecydowanie zasługuje na uwagę. Jest bardzo przyjemnie, choć sucho. Spotkaliśmy nawet ludzi chodzących po górach. Jest to o tyle duże wyzwanie, że w górach w zasadzie nie ma wody. Ale za to jest ciepło :)
Krym warto odwiedzić. Pewnie najlepiej na wiosne albo na jesieni. Jeszcze tam kiedyś pojadę.


Główna podróże ameryka pd islandia ukraina karpaty krym usa rumunia syberia turcja hobby

Valid HTML 4.01 Transitional