kliknij żeby powiększyć kliknij żeby powiększyć kliknij żeby powiększyć
kliknij żeby powiększyć kliknij żeby powiększyć kliknij żeby powiększyć
kliknij żeby powiększyć kliknij żeby powiększyć kliknij żeby powiększyć
kliknij żeby powiększyć kliknij żeby powiększyć kliknij żeby powiększyć

Karpaty ukraińskie

W pierwszej połowie sierpnia 2004 ruszam w Karpaty ukraińskie. Ekipa trzyosobowa: dwóch Marków (ale tylko jeden to mój brat:) i ja.

Trasa wiodła przez główne pasmo Czarnohory, Świdowiec i Gorgany. Karpaty ukraińskie mają tą przyjemną cechę, że wbrew pozorom jest tam znakomity dojazd. Autobus nocny z Warszawy dowozi prosto do Stanisławowa, skąd można dojechać do Werhowiny w jakieś 6-7 godzin.

Tak więc docieramy w strugach deszczu, bez większych problemów do Dzembroni. Okazuje się że trafiamy na końcówkę powodzi. Mamy jednak szczęście, bo potem, przez mniej więcej połowę wyjazdu świeci piękne słoneczko.

W sumie wyszła bardzo fajna wędrówka: góry ładne, ekipa silna, w zasadzie bez problemowo.


Główna podróże ameryka pd islandia ukraina karpaty krym usa rumunia syberia turcja hobby

Valid HTML 4.01 Transitional