kliknij żeby powiększyć kliknij żeby powiększyć kliknij żeby powiększyć
kliknij żeby powiększyć kliknij żeby powiększyć kliknij żeby powiększyć
kliknij żeby powiększyć kliknij żeby powiększyć kliknij żeby powiększyć
kliknij żeby powiększyć kliknij żeby powiększyć kliknij żeby powiększyć

Rafting na Islandii

Maj i czerwiec 2005 to czas spędzony na Islandii. Zimno. Ludzie mówili, że była wyjątkowa zimna wiosna. W porównaniu z Polską to na pewno :)
Dzień polarny. Jeśli powiedziałbym tam, że przesiedziałem w knajpie całą noc to na nikim nie zrobiłoby to wrażenia. Cóż to jest półtorej godziny w barze :)
Sześć tygodni spędziłem pracując jako instruktor raftingu. Dziwne wrażenie jak spływasz rzeką i prószy śnieg... śmiesznie też było jak zostawiliśmy raz na noc mokre kapoki na dworze i zamarzły.
W drodze powrotnej krótka wycieczka do Gullfoss i Geysir, rzut oka na Reykjawik i do domu. Dokładniejsze zwiedzenie tej wysepki zostawię sobie jak już bede bogaty. Ceny są tam takie, że odwiedzający Anglicy mówią, że bardzo drogo. Średnio ceny są 5 razy wyższe.
Tak czy owak kraj świetny, bo nietypowy. Wrażenie robią pustkowia. Nie ma drzew. Gorące źródła są wszędzie, pachnie siarkowodorem. Trzeba to zobaczyć i poczuć.


Główna podróże ameryka pd islandia ukraina karpaty krym usa rumunia syberia turcja hobby

Valid HTML 4.01 Transitional